Osty i róże
Często mam wrażenie, że Marlena Wilbik przybyła nam ze świata Szekspira. Bywa liryczna i bezbronna jak Julia, czasem bezwzględna i stanowcza jak Lady Makbet, w jej fraszkach można odnaleźć stracone zachody miłości, ale króluje w nich też myśl, że wszystko dobre, co się dobrze kończy. Niektórzy uważają, że idzie przez życie jak Burza. Ile w tym prawdy wie tylko Ona, chociaż kto wie, czy nawet Ona wie. Idzie jak burza, bo to już jedenasty tomik jej fraszek. Rekord chyba światowy, polski – na pewno.
Marlena Wilbik nie bez kozery nazywana jest Janem Sztaudyngerem w spódnicy, bo te jej błyskotliwe literackie miniatury, świadczą nie tylko o wprawnym władaniu piórem, ale też inteligencji, poczuciu humoru i trafnych obserwacjach życia codziennego. Wilbik ma doskonały kontakt z ludźmi, rozumie ich, docenia, patrzy z serdecznością i uwagą, ale też przestrzega. Przestrzega przed egoizmem, cwaniactwem, drogą na skróty. Wyczulona na wszechogarniające chamstwo, arogancję. Domaga się tolerancji i uszanowania drugiego człowieka w całej jego złożoności. W czasach esemesów potrafi w kilku słowach wyrazić to, na co innym potrzeba wielu stron. Tym wszystkim zyskała sobie uznanie i sympatię kilku pokoleń Polaków, którzy znają ją także z pasji społecznikowskiej, jako inicjatorkę wielu akcji związanych zarówno z kulturą, narodowym dziedzictwem, jak i kulturą fizyczną.
Rekomendując Państwu kolejny tomik fraszek Marleny Wilbik zacząłem od cytatów literackich i nim zakończę. Marlena zawsze trzyma się realiów życia i w tym tomiku również „tak jest, jak się państwu zdaje”. To wprawdzie nie cytat z Szekspira, a Pirandella, ale także świetna literatura.
Lukasz Conti
















Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.